Przy – widzenie, 2012/14

Temat przywidzenia poruszam na różne sposoby. Pracę nad cyklem obrazów podzieliłam na kilka etapów.

Na początku pojawiły się pytania o różnorodność zmysłowego odbioru świata przez różne organizmy. Badaniami tego rodzaju zajmują się etolodzy, z którymi nawiązałam kontakt i konsultowałam prawdziwość zdobytych z różnych źródeł informacji. Interesujące wydał mi się także kontekst antropologiczny, różnice w postrzeganiu pomiędzy odmiennymi cywilizacjami. Skupiłam się przede wszystkim na antropologji fizycznej, badającej różnice w ewolucji zmysłów u ludzi z różnych obszarów kulturowych. Stąd rodzą się pytania:

Czy można znaleźć jedność w świecie pełnym różnorodności? Czy sztuka może być polem jej poszukiwania?

Byłam ciekawa, czy uda mi się zweryfikować, zobiektyzować mój własny sposób widzenia. W jakimś stopniu uwolnić się od europocentryzmu. Staram się rozpoznawać prawdę, na ile jest to możliwe, oddzielać ją od złudzeń wzroku i umysłu, które łatwo przyjąć za oczywistość. Umysł człowieka, jak potwierdza nauka wielu dziedzin, takich jak kognitywistyka, antropologia, psychologia, neurologia, wykazuje wyraźną skłonność do fałszowania rzeczywistości, dopowiedzeń, projekcji, redukcji niewygodnych danych. Nawet przyczyny własnych działań nie zawsze są dla nas samych zrozumiałe. Często odnajdujemy dla nich wytłumaczenie post factum, zwykle w obronie przed lękiem rodzącym się z niepewności. Parafrazując słowa poety: Jak uleczyć się ze spojrzenia, które widzi, ale nie przenika?[1]

Czy sztuki wizualne (paradoksalnie) mogą wyzwalać od nadmiaru bodźców wizualnych? Czy mogą pomóc w wypracowaniu, odkryciu postawy dystansu, wobec epatujących, atakujących człowieka obrazów (szczególnie w cywilizacji mediów i wszechobecnej reklamy)?

Poszukiwanie nowych dróg obrazowania może mieć związek z innymi sferami życia. Może nawiązywać do żądzy oczu, czyli tendencji do zniewolenia zewnętrznym obrazem. Bywa, że wyznacza pewnego rodzaju wektor, jest czymś w rodzaju upomnienia, przypomina o niezwykłości istnienia i świata. Nie zajęłabym się tematem przywidzenia i pewnie nie chciałabym tworzyć sztuki, gdyby nie dawała mi możliwości unikania mielizn, którymi są przyzwyczajenia, schematy, gotowe odpowiedzi, banały.

Część obrazów nawiązuje do percepcji dziecka i wspomnień z dzieciństwa. Często to, co pojawia się na początku, okazuje się najważniejsze.

W trakcie pracy nad cyklem Przy-widzenie, doszłam do wniosku, że najistotniejszą treścią do przekazania, jest niepokój związany z niepewnością widzenia. Ten niepokój sięga bardzo głęboko, ale nie koniecznie do ciemnych miejsc. Jest wrośnięty w człowieka. Jest związany z tragiczną niemożnością poznania prawdy. Ograniczeniem zmysłów. Uwikłaniem w złudzenia i błędy umysłu. Niewiadomą kresu, końca ludzkiego życia, myślenia, czucia.

[1]Nawiązanie do wiersza Długie popołudnia Adama Zagajewskiego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PrzyWidzenie