Dorzecza to miejsca stałe w swojej zmienności. Rzeki zmieniają swoje koryta, wylewają, wysychają. Są starorzecza, martwe koryta rzek i nowe dopływy, ślepe odnogi, kanały łączące ze sobą rzeki i jeziora. Na rozlewiskach gromadzą się ptaki. Są nurty wartkie albo leniwe, spokojne, albo pełne wirów i zdradliwych prądów. Koryta rzek bywają zarośnięte szuwarami, pełne falujących wodorostów, wąskie i tajemnicze, albo rozległe, przestrzenne. Są zimne i świeże źródła oraz skażone, zmęczone ujścia.

Dorzecza kojarzą się z czymś pierwotnym, z początkiem. Większość prastarych cywilizacji zaczynała się rozwijać na brzegach wielkich rzek i żyła w rytmie ich przemian. Rzeki były szlakami komunikacyjnymi, łączyły ludzi nie mniej niż mosty. Mogły też pozbawić życia.

Metaforycznie mówi się o czasie, który płynie jak rzeka i o rzece ludzi, wylewającej się na ulice. Można „płynąć z biegiem rzeki” lub „iść pod prąd”, albo podążać w górę rzeki, by „powrócić do źródeł”.

Jadąc rowerem do mojego studia widzę z mostu na Wiśle szeroką, świetlistą perspektywę wody i nieba, a później pędzę w dół małą ścieżką wśród zarośli dzikiego, prawego brzegu. Intensywnie odczuwam zmianę perspektywy i krajobrazu, natężenia wilgoci w powietrzu, nagły chłód. Nadzieja i radość początku wiosny, późniejsze nasycenie lata i zwiastuny usypiania drzew dotyczą również mojego życia. Mimo jesiennego chłodu czasem jadę tą drogą, żeby widzieć znajome miejsca odmienione, w kolejnej odsłonie przemijania.
Witalność i bezwład świata roślin i wody, fenomeny światła i zapachów, powidoki obrazów napotkanych po drodze zabieram ze sobą do pracowni. Tam łączą się one z innymi obrazami, zmieniającymi się w czasie, przywołanymi w pamięci i powstają nowe…

 

 

Tekst Dorzecza